Cóż mogę powiedzieć... miał być piękny, dostojny indor na dziękczynne święto (nie w naszej tradycji, ale lubię wszystkie święta, a szczególnie te, kiedy nigdzie nie trzeba iść :)))) a wyszedł oskubany ptak niewiadomego gatunku.
No nie zdążyłam (znowu!!!) wyhaftować na czas miesiąca z kalendarza Lizzie Kate. Ale teraz wieczory długie i ciemne. Nie chce się nigdzie wychodzić, więc jest szansa, że w grudniu pójdzie mi lepiej :)))
Bardzo mroczna strona indyka....
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAL Lizzie Kate. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAL Lizzie Kate. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 5 listopada 2013
sobota, 5 października 2013
Małe oszukaństwo :p
No nie zdążyłam!!! Za dużo spraw na głowie, za dużo czasu marnowanego na inne rzeczy. I właśnie dlatego nie wykrzyżykowałam na czas kolejnego obrazeczka z kalendarza Lizzie Kate :( Ale ponieważ zaczęłam i jest to co najważniejsze, czyli nazwa miesiąca, to wklejam zdjęcie do spisu pozostałych hafcików tego rodzaju. Takie moje małe oszukaństwo :p
Dodatkowo wklejam moje poduszki z poprzednich hafcików. Zdjęcia jak zwykle fatalne, robione na szybko :(
czwartek, 5 września 2013
Niespotykanie spokojny domek...
Już wrzesień, czas zebrać owoce w sadzie. a jak ktoś nie ma sadu? To sobie owocki wyszywa z koralików :))
Następny obrazeczek na SAL u Hanulka. Sporo kolorków pozmieniałam, przecież mój domek musi mieć czerwony dach. Granatowe tło do literek wyszło przypadkiem. Zamiast guziczków przyszyłam koraliki.
Następny obrazeczek na SAL u Hanulka. Sporo kolorków pozmieniałam, przecież mój domek musi mieć czerwony dach. Granatowe tło do literek wyszło przypadkiem. Zamiast guziczków przyszyłam koraliki.
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
piątek, 5 lipca 2013
SAL-owo i arbuzowo
Ja wiedziałam, że tak będzie!!! Zaczęło się lato, dzień długi, więc nie mogę usiedzieć w domu. A na tym najbardziej cierpi mój blog :( Inna sprawa, że jak się posiada internet na modem, to limit transferu kończy się niezwykle szybko. Ale do rzeczy. Do dziś jest termin wklejania swoich wypocin krzyżykowych na SAL u Hanulka. Wzorek lipcowy jest niezwykle smakowity :p Nie wyszyłam much, bo jakoś nie jestem przekonana do tych insektów... A pestki są biała, jak we wzorku (aczkolwiek ja, jako jedna z niewielu znanych mi osób, uwielbiam konsumować czarne arbuzowe pestki ;)))
środa, 24 kwietnia 2013
A do mnie już czerwiec zawitał :)
Słońce mocniej przygrzewa na dworku, woła zza szyby i wyciąga mnie za nogawkę z domu. Żeby nie robić mu przykrości (przecież nie mogę go zostawić samego na zewnątrz!!!) i mieć więcej czasu dla niego, postanowiłam ostro sprężyć się z SAL-em kalendarzowym. Już zakończyłam moją ciężką pracę nad czerwcem. Nie chodzi o to, że igiełka się tępiła czy łamała. Ciężko było, ponieważ co spojrzałam na haftowany ul, to musiałam się od śmiechu powstrzymywać z powodu wspomnień. A było to tak:
Parę lat temu, będąc na jednym z naszych plenerów malarskich na ziemi kieleckiej, zostaliśmy zaszczyceni udzieleniem wywiadu do tamtejszego radia. Wszystko było ładnie i jak trzeba. Pytania, odpowiedzi itp. Naglę słyszę, jak p. dziennikarka pyta moją koleżankę "Dlaczego Pani namalowała ul?" Na co moja koleżanka z równą powagą odpowiada "Bo lubię pszczoły." Wymazałam czym prędzej z pamięci moje wspomnienia z dni poprzednich i nie ryknęłam śmiechem. A śmieszy mnie to do dziś, ponieważ po pierwsze, moim zdaniem dyskusja z artystą o temacie pracy jest hmmm, dziwna. Porozmawiać można o tym, czy obraz się podoba czy nie. Czepić się można kadru, ale temat, jeżeli nie jest narzucony z góry, jest według upodobań twórcy. Po wtóre, żeby nie biegać zbyt daleko od domu, malowałyśmy na tyłach podwórka siedząc w jedynym tam cieniu. Wybór tematów był bardzo mocno ograniczony do uli, stodółki i kwiatków. Im dłużej tam siedziałyśmy, tym te kwiatki bardziej pachniały, w ulach milej pszczoły brzęczały, a stodółka cóż, stała jak skała i gadać z nami nie chciała...
Do tej pory na hasło "bo lubię pszczoły" z mojego gardła wydobywa się rechot...
Tu widać, że zamiast guziczków przyszyłam koraliczki
Parę lat temu, będąc na jednym z naszych plenerów malarskich na ziemi kieleckiej, zostaliśmy zaszczyceni udzieleniem wywiadu do tamtejszego radia. Wszystko było ładnie i jak trzeba. Pytania, odpowiedzi itp. Naglę słyszę, jak p. dziennikarka pyta moją koleżankę "Dlaczego Pani namalowała ul?" Na co moja koleżanka z równą powagą odpowiada "Bo lubię pszczoły." Wymazałam czym prędzej z pamięci moje wspomnienia z dni poprzednich i nie ryknęłam śmiechem. A śmieszy mnie to do dziś, ponieważ po pierwsze, moim zdaniem dyskusja z artystą o temacie pracy jest hmmm, dziwna. Porozmawiać można o tym, czy obraz się podoba czy nie. Czepić się można kadru, ale temat, jeżeli nie jest narzucony z góry, jest według upodobań twórcy. Po wtóre, żeby nie biegać zbyt daleko od domu, malowałyśmy na tyłach podwórka siedząc w jedynym tam cieniu. Wybór tematów był bardzo mocno ograniczony do uli, stodółki i kwiatków. Im dłużej tam siedziałyśmy, tym te kwiatki bardziej pachniały, w ulach milej pszczoły brzęczały, a stodółka cóż, stała jak skała i gadać z nami nie chciała...
Do tej pory na hasło "bo lubię pszczoły" z mojego gardła wydobywa się rechot...
Tu jest mój czerwiec wyhaftowany.
A tu wszystkie moje dotychczas wyhaftowane obrazeczki w SAL-u u Hanulki
Wszystko jest wyszywane muliną Ariadną dobieraną "na oko"
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Maja wyiksiłam
Wykrzyżowawszy majowy obrazek z SAL-u u Hanulki, gula w gardle mnie omalże nie zadławiła. Widać dziurska pomiędzy nitkami, a z tych dziursk na oczy rzuca się podspodnia biała kanwa! Czyżby mi schudły niteczki? A co cykam zdjęcie, to każde nieostre wychodzi. Chyba przez odblask od guzioli! Opadu rąk doznałam i już nic więcej nie powiem na ten temat...
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Kwietniowo SAL-owo
Obrazeczek wyhaftowany na kwietniowy SAL u Hanulki. Szkoda, że kwiecień nie przyprowadził ze sobą wiosny :(
Wzorek z kalendarza Lizzie Kate. Niteczki z Ariadny.
Wzorek z kalendarza Lizzie Kate. Niteczki z Ariadny.
piątek, 1 marca 2013
Marzec SAL-owy
Ja tylko na chwilkę. Wklejam mojego Marca z SAL-u u Hanulki. Brakuje guziczków nad garnkiem, ale niedługo coś tam przyszyję :)
Chciałam przedstawić z imienia mojego krzyżykowego przyjaciela. Jest to skrzat lub raczej gnom, ma na imię Leprechaun i jest z Irlandii. A to co ma w swoim czarnym garnuszku, to nie złoto (ponieważ je przed zimą zakopał na końcu tęczy), tylko pewien napój. Trunek ma złocisty kolor. Ponoć w Irlandii występuje w kolorze zielonym, ale doprawdy, nie widziałam takiego na oczy... Aha, jeszcze dodam, że spożywałam niedawno takiż napój o nazwie "marcowe". Miał moc...
Chciałam przedstawić z imienia mojego krzyżykowego przyjaciela. Jest to skrzat lub raczej gnom, ma na imię Leprechaun i jest z Irlandii. A to co ma w swoim czarnym garnuszku, to nie złoto (ponieważ je przed zimą zakopał na końcu tęczy), tylko pewien napój. Trunek ma złocisty kolor. Ponoć w Irlandii występuje w kolorze zielonym, ale doprawdy, nie widziałam takiego na oczy... Aha, jeszcze dodam, że spożywałam niedawno takiż napój o nazwie "marcowe". Miał moc...
poniedziałek, 14 stycznia 2013
PomyLUNA...
No chyba jakaś plaga ciemnoty na mnie spadła!! Może przez ten Księżyc co z nowiu wraca? Bo jak to tak mogło się w moich oczętach poprzestawiać, że pomyliłam kolorki w moim SAL-owym serduszku? Czym prędzej wyprułam, ale teraz wygląda to trochę... ścierkowato. A niech tam... Normalnie wyprujkowałam i normalnie wzięłam jeszcze raz i normalnie wykrzyżykowałam od nowa różowe paseczki we wzorku w prawidłowej kolejności. Ech, może to na szczęście...? Ale nadal wygląda ścierkowato...
To drugi wzorek na SAL "Lizzie Kate". Zamiast guziczków, bo takowych u mnie brak, przyszyłam koraliczki :)
Serducho po przejściach wypruwających.
Serducho po ponownym miętoszeniu.
To drugi wzorek na SAL "Lizzie Kate". Zamiast guziczków, bo takowych u mnie brak, przyszyłam koraliczki :)
Serducho po przejściach wypruwających.
Serducho po ponownym miętoszeniu.
wtorek, 25 grudnia 2012
Przedwcześnie nadszedł Styczeń...?
Korzystając z możliwości bezkarnego lenistwa, wzięłam sprawy krzyżykowe w swoje ręce. Na początek poszedł STYCZEŃ, czyli pierwszy hafcik z SAL "Lizzie Kate". Ponieważ praca idzie mi bardzo sprawnie i sądzę, że przed końcem grudnia powstanie jeszcze kilka hafcikowych miesięcy. Albo inne małe motywy...
wtorek, 27 listopada 2012
I znowu powrócę do XX...X
W poszukiwaniu inspiracji czasem przeglądam blogi innych zdolnych osób. Przecież jest tyle nieodkrytych przeze mnie technik. A ile przy tym znajduję drobnych kruczków, żeby coś łatwiej i szybciej zrobić! W ostatnich moich wędrówkach natknęłam się na stronkę Hanulki z pięknymi hafcikami krzyżykowymi. I pozazdrościłam... Kiedyś tam udało mi się popełnić kilka hafcików. Jakieś niteczki jeszcze zostały. Co prawda używam je głównie do kartek z haftem matematycznym, ale przecież to nie problem dokupić brakujące. A że akurat w krzyżykach wytrwałość się jakoś mnie nigdy nie trzymała, postanowiłam wziąć udział w zbiorowym haftowaniu jakim jest SAL. Bardzo się postaram wytrwać do końca :)
Wstawiam linka do strony, może ktoś też się skusi...
http://hanulek.blogspot.co.uk/2012/11/sal-lizzie-kate.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)
