Tak właśnie objawia się mój "słomiany zapał". Inna opcja to taka, że złośliwy LEŃ zamieszkał w moim domu i cały czas wyszukuje mi inne zajęcia, nie pozwalając wywiązywać się z podjętych zobowiązań. A chodzi tu o SAL u Diany, piękny samplerek, który porzuciłam prawie przy finiszu. Ale oto nastał pewien czwartek, kiedy w mojej przepełnionej informacjami łepetynie zakołatała myśl: "czwartek... hmmm..." Wyciągnęłam z koszyka wzorek, pomachałam igiełka i właśnie prezentuję efekty przeproszenia się z różyczkami. Jeszcze sporo krzyżyków brakuje, ale w wolnej chwili, powolutku, zakończę obrazeczek :))
Tak prezentuje się całość w tej chwili
Zbliżenie tego co wykrzyżykowałam ostatnio...
- strona główna
- rękodzieło
- kwiaty
- podróże małe i duże...
- o mnie i różne takie (nie)przemyślenia
U Ciebie to wygląda bardzo imponująco i pięknie :) Kolorki cudne - tak jak trzeba !!! Dla mnie chyba najgorsze były zmagania z różami... Pozdrawiam :))
OdpowiedzUsuńWitam :D
UsuńWłaśnie przy tych różach prawie poległam!!! Teraz już będzie z górki(mam taką nadzieję :)))
pozdrawiam serdecznie :))
O jak ślicznie :)
OdpowiedzUsuńdzięki wielkie :))) pozdrawiam
Usuń