W nawiązaniu do tytułu mojego posta, wklejam drugie zdjęcie. Absolutna zima, zdjęcie robione ok 3 tygodnie temu na Babiej Górze przez mojego Kolegę(wymęczyłam pozwolenie na wklejenie :p). Zero fotomontażu. Wg mnie jest to Mikołaj na sankach uciekający przed nadchodzącą wiosną :D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 marca 2016
Dogonić wiosnę
Pierwszy dzień wiosny przywitał mnie... a jakże by inaczej, deszczem ze śniegiem. Ale przezornie noszę ze sobą aparat fotograficzny i cyknęłam zdjęcia w sobotę. A pierwszym napotkanym kwiatem w pobliskim parku był... PRZEBIŚNIEG. Nie wiem dlaczego zawsze myślałam, że pod tą nazwą kryje się biały kwiatek. Ale doedukowałam się i znalazłam jego drugą nazwę: RANNIK ZIMOWY. Kwiatuszki są tak maleńkie, że chodząc nieuważnie po trawniku, można je niechcący rozdeptać. Ich pojawienie się świadczy o jednym, już nadchodzi wiosna :D
W nawiązaniu do tytułu mojego posta, wklejam drugie zdjęcie. Absolutna zima, zdjęcie robione ok 3 tygodnie temu na Babiej Górze przez mojego Kolegę(wymęczyłam pozwolenie na wklejenie :p). Zero fotomontażu. Wg mnie jest to Mikołaj na sankach uciekający przed nadchodzącą wiosną :D
A to zdjęcie... cóż... pożegnajmy białe choinki i niech nastanie wszechobecna, kojąca oczy zieleń :D
W nawiązaniu do tytułu mojego posta, wklejam drugie zdjęcie. Absolutna zima, zdjęcie robione ok 3 tygodnie temu na Babiej Górze przez mojego Kolegę(wymęczyłam pozwolenie na wklejenie :p). Zero fotomontażu. Wg mnie jest to Mikołaj na sankach uciekający przed nadchodzącą wiosną :D
wtorek, 24 listopada 2015
Takie dziwy w ogrodzie...!
Cztery dni temu, będąc w odwiedzinach u Rodziców, zrobiłam "inspekcję" ich ogródka. I co znalazłam? Anomalie roślinne. Na jednej z rabatek wyrósł kwiatek.
Zrobiłam z Mamą burze mózgów, bo nie pamiętamy co to dokładnie za kwiatuszek... po listkach zawilec, ale jaki? Sam się wysiał? Czy może to nasz zawilec... ale czemu wiosenny kwiatek zakwitł jesienią?
Poszperałam w starych zdjęciach i znalazłam rabatkę w majowej odsłonie
Widać na środku pod najniższymi kwiatuszkami pączek zawilca, który wygląda tak jak nasz jesienny wyrostek :D
Wklejam dwa zdjęcia, ponieważ jakość średnia, jak to z telefonu...
Ten kwiatuszek to zawilec wielkokwiatowy - Anemone sylvestris
Znalazłam taki opis w necie: "...gatunek rośliny należący do rodziny jaskrowatych. Występuje w Europie i Azji. W Polsce jest objęty ochroną. Roślina dorastająca do 30 cm wysokości. Pod ziemią roślina posiada wrzecionowate kłącze z długimi rozłogami. Na pojedynczych pędach pojawiają się białe kwiaty o delikatnym zapachu i średnicy do 7 cm. Ładnie prezentują się także puszyste, biało-wełniste nasienniki. Bylina, hemikryptofit. Kwitnie od kwietnia do końca maja. Wytwarza dużo pyłku, jest owadopylny. Pod wieczór kwiaty zamykają się i zwisają. Siedlisko: suche, słoneczne zbocza, widne, suche lasy i ich obrzeża, murawy. Nasiona rozsiewane są przez wiatr. Preferuje gleby luźne, żyzne, zawierające wapń. Roślina może także rozmnażać się wegetatywnie. Cała roślina jest lekko trująca. Powoduje mdłości, biegunki, krwawienia i podrażnienia skóry. Jest to roślina rosnąca dość szybko."
I faktycznie, rośnie bardzo szybko :D
niedziela, 9 sierpnia 2015
Hiszpański agapant na skwerku
Czy też tak czasem macie, że wiecie dużo o czymś, a na własne oczy tego nie widzieliście? Ja właśnie coś takiego miałam w Hiszpanii. Widziałam kwiatki o których czytałam, na necie oglądałam, a jak zobaczyłam, to zapytałam "kim jesteście?" Wyglądały jak nasz czosnek, ale to nie to... i wpadłam, Agapant!!! Agapanthus, zwany też Lilią Afrykańską, lubi słońce i upał(takie jak w tej chwili za oknem, miłościwie nam panujące 30 st C po 20-tej!!!). Czytałam też, że można hodować go w cieniu. Przeżyje nawet jako ozdoba łazienki, niestety, tylko ok 3 miesięcy :(
Kwiatki mają wysokość niewiele powyżej pół metra, kwitną latem, pachną słodko. W Polsce ozdoba balkonu lub tarasu. W ogródku latem przeżyje, ale zima go zabije-nie lubi minusowych temperatur, dlatego najlepiej hodować je w pojemnikach i chować na zimę do pomieszczeń cieplejszych. Kwiaty można też kupić jako rośliny cięte.
Agapant, zdjęcie zrobione na poczatku lipca w Barcelonie :D
Kwiatki mają wysokość niewiele powyżej pół metra, kwitną latem, pachną słodko. W Polsce ozdoba balkonu lub tarasu. W ogródku latem przeżyje, ale zima go zabije-nie lubi minusowych temperatur, dlatego najlepiej hodować je w pojemnikach i chować na zimę do pomieszczeń cieplejszych. Kwiaty można też kupić jako rośliny cięte.
Agapant, zdjęcie zrobione na poczatku lipca w Barcelonie :D
piątek, 3 kwietnia 2015
Wianeczki :D
końca. Wianki robi się głównie na Boże Narodzenia, ale niech tam, na Wielkanoc też można :)
Wyczytałam na necie, że w tym sezonie najmodniejsze wiosenne wianki mają być wykonane z absolutnie naturalnych materiałów: wikliny, rattanu, mchu, rafii, bukszpanu, skorupek jaj, piórek, kwiatów itp. Tyle że teraz, na przednówku, ciężko o zielone. Dlatego nie obyło się od sztuczności w moich (po)tworkach.
Pierwszy wianek to efekt pracy na moich zajęciach florystycznych. Na szybkiego pakowałam rzeczy do szkoły, bez pomysłu itp. Więcej tu przypadku niż przemyślanych decyzji. Baza styropianowa, owinięta materiałem firankowym, górny materiał pomarszczony i przytwierdzony haftkami rzymskimi. Ozdoby przymocowane haftkami i klejem na gorąco. Pamiętacie, że woda nie przenosi ciepa i żeby nie cierpieć podczas używania kleju na gorąco należy ślinić palce? Ja zawsze cierpię przy klejeniu :p
Następne dwa wianki są wiszące. Wykorzystałam kwiaty z rozebranego pierwszego wianuszka. Baza jest uwita z wierzby mandżurskiej i przystrojona bukszpanem. Kwiaty materiałowe, ptaszki plastikowo-piórkowe. Pisanki użyte w pierwszym wianku to wydmuszki obklejone kawałkami tkanin i wstążką. W drugim wianku gniazdko to namotana rafia, plastikowe jajeczka i domek... kawałek tekturki odpowiednio pomalowany :D
Czwarty wianek to stroik na stół. Zrobiony z wierzby metoda wicia. Ozdobiony bukszpanem i bibułkowymi kwiatkami.
Wianek stuuuuczny, że aż strach. Pomimo to ładnie wyszedł :D
Wianek wiszący z pisankami. Nie kleiłam ozdób, są umocowane na drucikach przełożonych pod wstążką.
Wianek wiszący z domkiem. Jak na pierwszy twór nie wyszedł brzydko...
Wianek na stół ozdobiony papierowymi krokusikami(dostałoby mi się od mojej nauczycielki florystyki. "Krokus" to łacińska nazwa szafranu, tylko kto mówi poprawnie?)
Ciekawostka, bukszpan na działce moich rodziców przebarwił się w zimę na pomarańczowo. Tylko od strony słonecznej. Poza kolorem wygląda zupełnie zdrowo, wiec to raczej zimowa szata bukszpanu. Wklejam zdjęcie, ponieważ znajomi nie widzieli takiego cosia :D
poniedziałek, 24 listopada 2014
Przytachałam zielsko do domu ;p
Na prawie każdej mojej wyprawie robię zdjęcia, czasem pokazuję je znajomym i zazwyczaj słyszę komentarz "znowu kwiatki! nie było nic innego...?" Cóż, od zawsze lubię kwiaty. Każde zielsko na łące czy w ogródku ma dla mnie swój urok, przyciąga uwagę, woła do mnie "popatrz na mnie, weź mnie ze sobą". Więc co mam zrobić? A no zrobiłam... zapisałam się na nauki florystyczne. Nie doznałam "olśnienia" lecz... "przygnębienia". Ile ja rzeczy nie wiedziałam! Nadal nie wiem, ale małymi kroczkami może dojdę do "oświecenia" :D
Na zajęciach robiliśmy "bukiety w naczyniu". Niby łatwe, rwiesz na łące czy w ogródku kwiatki, trochę liści, wkładasz do flakonu i gotowe. A tu okazuje się, że wcale nie takie proste. Są zasady i trzeba się tego trzymać. Proporcje, podziały, style(formalno-liniowy, dekoracyjny i wegetatywny)... nic "na oko". Ale żeby już nie przynudzać, wklejam zdjęcia moich (po)tworków. Nie wiem czy ostateczny efekt jest zachwycający, ale jak na moją pierwszą zabawę we florystkę poszło mi całkiem nieźle :p
A to jest "śmieciuch", czyli (po)twór zrobiony z pozostałości materiału roślinnego w stylu... beniowym :D
Na zajęciach robiliśmy "bukiety w naczyniu". Niby łatwe, rwiesz na łące czy w ogródku kwiatki, trochę liści, wkładasz do flakonu i gotowe. A tu okazuje się, że wcale nie takie proste. Są zasady i trzeba się tego trzymać. Proporcje, podziały, style(formalno-liniowy, dekoracyjny i wegetatywny)... nic "na oko". Ale żeby już nie przynudzać, wklejam zdjęcia moich (po)tworków. Nie wiem czy ostateczny efekt jest zachwycający, ale jak na moją pierwszą zabawę we florystkę poszło mi całkiem nieźle :p
Styl formalno-linearny, czyli dużo wolnych przestrzeni. Na żywo wygląda lepiej :)
Styl dekoracyjny, tzn "co baba miała... to upchała do bukietu". Innym osobom podobał sie najbardziej. Kwiaty ledwo żywe, ale nie poddają się :)
Styl wegetatywny, czyli zgodny z naturalnym sposobem rozrastania się roślin. Gerberki to oczywiście stokrotki polne :)
piątek, 13 czerwca 2014
Co wącha królowa Charlotta w swym ogrodzie...
Zwiedzając różne zakątki świata, najbardziej lubię zaglądać ludziom do ogrodów. Co też mają ciekawego, czy jakieś warzywa-giganty, niebywale piękne kwiaty czy też cudne krzewy o niespotykanym wyglądzie. Ostatnio odwiedziłam Berlin. Obowiązkowa wycieczka po parkach i ogrodach i... ach cóż widzę!!! W przebogato zdobionym pałacu Charlottenburg królowa Charlotta w pięknej złoconej donicy ma...
w tle Pałac Charlottenburg, Berlin
nie magnolie upojnie pachnące i różane krzewy cudnie wyglądające
nie rododendrony królewskie, czy inne kwiaty, których nawet nazw nie znam
nawet nie polne kwiaty przyciągające oko swym niepozornym urokiem
Na cudnych pałacowych dziedzińcach kwitną znane nam i już trochę opatrzone PELARGONIE!!! Idąc tym tropem, większość z nas ma prawdziwie królewskie kwiaty na balkonach, tarasach i w ogrodach :D
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Tęcza... pierwsza w tym sezonie :)
Pierwszy prawdziwie wiosenny weekend. Kalosze na nogi, kije w dłoń i heja na łąki, do lasu, łapać słońce i wiatr w płuca. Nie obyło się bez odrobiny deszczu. Ale po tak długiej zimie nie straszne ni zimne krople, ni porywisty wiatr. A widok pierwszej prawdziwej tęczy jeszcze osłodził spacer. Naładowana optymistycznymi myślami, postanowiłam przynieść troszkę tęczy do domu. Wiec bibułka w dłonie, rachu-ciachu nożyczkami i moje własne kolorowe cudeńko gotowe :)
Tęcza w moim domu. No dobra, podróba tęczy, ale kolory są jak trzeba :)
Tęcza zawsze gdzieś się zaczyna i gdzieś się kończy. Czasem wchodzi do czyjegoś domu i wtedy na pewno świat wydaje się wspaniały :)
Podbiał, pierwszy kwiatek po wygranej bohatersko walce ze wszechogarniającym nas śniegiem!
Warta w świetle walczącego z chmurami zachodzącego słońca.
Tęcza w moim domu. No dobra, podróba tęczy, ale kolory są jak trzeba :)
Tęcza zawsze gdzieś się zaczyna i gdzieś się kończy. Czasem wchodzi do czyjegoś domu i wtedy na pewno świat wydaje się wspaniały :)
Podbiał, pierwszy kwiatek po wygranej bohatersko walce ze wszechogarniającym nas śniegiem!
Warta w świetle walczącego z chmurami zachodzącego słońca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







