menu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ozdoby z makaronu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ozdoby z makaronu. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 kwietnia 2013

Straszna historia nr 003

Za górami wysokimi,
Za lasami szumiącymi,
Gdzie słonko wesoło świeci
Urodziło się czworo dzieci.
Wszystkie dziewczęta nadobne,
W moce cudowne zasobne.
Co dotknęły - szybko rosło,
A ich śpiewy daleko echo niosło.
I tak pewnie długo by trwało,
Gdyby to złych czarownic nie irytowało.
Sprawiły one, że na kraj spadła zima,
Co ze złością najmocniejsze drzewa zgina.
Nastała ciemność w dzień i w nocy
I nic nie złamało tej złej mocy.
Jak to bywa od dziejów zarania,
Znaleźli się chętni do pomagania.
Wielu śmiałków ruszyło zniszczyć złą moc,
Lecz ich serca również zatruła noc.
Wieść dotarła do czterech mocarzy,
Co nie pracują tylko dla wysokiej gaży.
Wzbudzali oni wszędzie szacunek,
Bo zawsze znaleźli jakiś ratunek.
Rycerze ci w znoju i trudzie
Nie bacząc co powiedzą o nich ludzie,
Rozprawiali się ze złem po swojemu
I nie sypali piaskiem w oczy biednemu...

I tu następuje opis straszliwej bitwy, z której zwycięsko wychodzą czterej Wojacy. Opis jest bardzo krwawy i bolesny dla wszystkich stron. Olbrzymia ilość makaronu zostaje ugorowana w wielkim garze. Potem uczestnicy bitwy zjadają złe czarownice na obiad...

Dziewczęta zostają odnalezione.
Jednak trzy z nich są skażone!
Noc wdarła się w ich serca czyste
A ich lica już nie są złociste.
I nastała wielka trwoga,
Bo co zrobi ta jedna nieboga,
Co została sama między wilkami?
Czy obrzuci świat cudnymi kwiatami?
Czy podąży za siostrami?
Czy jednak zostanie z nami?
Dziewuszka jednak nie dała się złej mocy,
Nie wybrała w sercu wiecznej nocy,
Obronił ją baran kwiecisty.
A teraz śpiewa swym głosem perlistym,
Co po łąkach odbija się echem
I wszystkie serca karmi śmiechem.


Za  górami, za lasami, za rzekami, a może nawet na innym kontynencie...

Czterech gości, co to każdemu radę dadzą. To miało być Czterech Jeźdźców Apokalipsy, ale wyszedł mi jeden koń i jeden smok-czy-coś... A nic się chłopakom nie stanie jak trochę na piechotę polatają...

Cztery Panny, jeszcze optymistycznie nastawione do życia.

 Scena kiedy to jakiś baran w kwiatki ocala tą PRAWDZIWĄ magiczną dziewoję.

Sypnie czy nie sypnie kwieciem...?

  Oooo, sypnęła... :)

Trzy fałszywki, co ich NOC w swe władanie wzięła... I kto je teraz zbudzi? Znowu trzeba jakichś Królewiczów szukać... może żaby wystarczą...?

A wszystko jest z maratonów klejonych klejem-wikolem i malowanych farbami plakatowymi.

Gwoli ścisłości - to jest moje wołanie o WIOSNĘ!!! o SŁONECZKO!!! o CIEPŁY WIATEREK NA TWARZY!!! o KOLOROWE KWIATY W OGRÓDKACH!!! o DRZEWA BIAŁE OD KWIATÓW a nie śniegu!!! bo ja już nie chcę dłużej chodzić w zimowych butach...

wtorek, 11 grudnia 2012

Świeczki nieświeczliwe

Odzyskałam ładowarkę do aparaciku, co widać z ilości wklejonych postów w dniu dzisiejszym. A że pod koniec roku najczęściej robi się porządki, wkleję parę znalezionych zdjęć na temat ozdób z makaronu. Najprostsze do zrobienia z makaronów są świeczki i aniołki. A najlepszy przyjaciel każdego Aniołka to oczywiście makaronik w kształcie gwiazdki lub choinki, dostępny w czasie Świąt w marketach. Proste, ale bardzo efektowne rozwiązanie. Makaronowe choinki to już wyższa szkoła jazdy. Te mają podstawę ze zrolowanego kartonu (można też użyć podstawy styropianowej, ale takie rozwiązanie jest droższe i... cóż... nie wszędzie można dostać styropian o pożądanym kształcie). Klejone na klej na gorąco, dlatego pokryte są cieniutką "pajęczynką". Można użyć kleju typu wikol, ale on dłużej schnie.

Świeczki makaronowe wydobyte z makaronowego "śmietnika".

Anioły jeszcze nie pomalowane. Główki z orzechów laskowych, włoski z kaszy.

 Makaronowe choinki, jeszcze nie przyozdobione.

środa, 28 listopada 2012

Z makaronem nie-na-żarty(m)

Nie od dziś wiadomo, że makaron służy nie tylko do celów, do których został wynaleziony. Kiedyś, będąc nastolatką, robiłam z niego koraliki na szyję. A teraz służy mi głównie jako elementy do tworzenia ozdób bożonarodzeniowy. Nie jest to coś wybitnie ambitnego, ale własnoręcznie zrobiony anioł czy gwiazdka dyndająca na choince wzbudza samozadowolenie i podziw rodziny i znajomych :) Ok, zabrzmiało trochę patetycznie, ale jak się coś samemu zrobi, to... może nie uszlachetnia, ani wznosi na wyższy poziom jestestwa, ale robi się od tego lepiej. Nie wszyscy mogą wystukać rzeźbę na miarę Michała Anioła, ale na ulepienie Anioła z makaronu, przy odrobinie czasu i chęci, już wszyscy mogą sobie pozwolić. A radość w oczach tworzących swoje stworki dzieci!! Wprost uskrzydla!! Nawet jeśli dziecko nakleja Aniołkowi gwiazdkę na twarzy... oj, właśnie to mi się przydarzyło w zeszłym roku... na szczęście jestem tolerancyjna w sprawach ssssztuki.
Wklejam fotki kilku moich potworków zeszłorocznych. Pomysły są w większości zaczerpnięte z netu. Może jeden czy dwa są moje, ale według mnie, nikt na tym nie zbije fortuny, a pomysły nie zawsze przychodzą na zawołanie i skądś trzeba je brać.
Ja używam kleju "wikol", tyle że on długo schnie, tak koło 3-6 min. Czasem sklejane elementy trzeba chwilę potrzymać w ręku. Klejem na gorąco też można, ale zostawia otoczkę wokół łączenia. A połączenie klejem typu "kropelka" może "odstrzelić" ponieważ spaw jest sztywne. Innych nie próbowałam, ale może ktoś ma na to jakiś fajny patent :)

Aniołki na małe choineczki. Wiem, zdjęcia są ciemne. Były też złote ozdoby, ale nie posiadam zdjęć.

Tutaj wypuściłam moje stadko motyli.

Duże Dziewuszki. To miały być pasterki z kijkami ze spaghetti ale w obawie przed połamaniem zrezygnowałam z wszelkich ozdób.

Gwiazdy było ich więcej, ale tylko takie zdjęcie znalazłam. Niektóre były przyprószone brokatem, ale tu tego nie widać.

Seria zwierzy. Oprócz jeży zwierza są do zrobienia przez dzieci wczesnoszkolne (ze mojego skromnego doświadczenia to wiem), czym byłam zachwycona. Chociaż one wolały robić "świeczki". O gustach się nie dyskutuje...