menu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAL u Pelasi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAL u Pelasi. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 kwietnia 2013

Jeden SAL z głowy :)

Dzwoni telefon: 
Dryń dryń, dryń dryń. 
Stoi daleko, 
Dryń dryń, dryń dryń. 
Trzeba ruszyć się z kanapy 
Jakże mi się nie chce! 
Lecz telefon jest uparty
...



Słowa: Władysław Sikora


Pamiętacie tę piosenkę Kabaretu POTEM? Podczas wszelkich wizyt w moim rodzinnym domu jest ona "wiecznie żywa". Bardziej z powodu mojego "nie mieszkania" niż niechęci do telefonu stacjonarnego. Ale tak się teraz zastanawiam, tak hipotetycznie oczywiście, że gdyby to dzwoniła... WIOSNA? A ja głupia bym nie odebrała, nie pomogła jej! Myślę, że biedaczka zbłądziła i nie potrafi odnaleźć drogi! A jak nóżkę skręciła? Może trzeba ją podwiesić? Może koniki polne jej się spłoszyły i karety nie ma kto pociągnąć? Było by to straszne...
A poważnie, nareszcie dobrnęłam do końca SAL-u u Pelasi. Jest to moja pierwsza zakończona zabawa ze wspólnego haftowania. Nie była to praca terminowa, więc dłubałam igłą kiedy chciałam. Teraz zabiorę się za inne krzyżyki. Może następny kalendarz... Może wzorki z RR-ów, na które nie mogę się zapisać z powodu częstego przemieszczania się i okresowego braku czasu...

Obrazek bez i z konturkami.


A tak prezentuje się wyhaftowana całość :) 

piątek, 22 lutego 2013

Takie tam opowiastki krzyżowe

A long time ago in a galaxy far, far away...

Niedawno, bardzo niedawno temu, w małym mieszkanku, siedziała Benia i machała igiełką jak opętana. Igiełka była mała, ale wyjątkowo sprytna. Potrafiła umiejętnie prowadzić barwne nici, a one snuły się gładko, niczym opowieść. Wątek nigdy się nie zatracił, wciąż budując napięcie. A kiedy już ekscytacja dziełem doszła do granic wytrzymałości... już nic więcej nie było do zrobienia. Ech... samo życie.


 Wzorki trzy. Na Pelasiowy SAL. Niteczki nadal z Ariadny dobierane "naocznie"

 
Zadziwia mnie to nieodmiennie w tych wzoreczkach, że przed konturówka są taki nijakie i jakby wyprana ze wszystkiego.

A z konturkiem od razu wiadomo o co chodzi, bez niedomówień. Chcę taki konturek na życie!!!


wtorek, 5 lutego 2013

Dylematy do herbaty

Zakończyłam produkcję SAL-owego obrazeczka nr 2. Zrobiłam podpisy jak w oryginale. Ale cały czas mam pewien... niedosyt informacji lub konflikt niejaki tudzież niespójność maleńką. Albo jak kto woli, no NIE PASI mi tu coś!! Bo skoro na pojemniczku niebieskiej barwy jest napis KAWA, a pod obrazkiem HERBATA, to co jest w różowej filiżance?? Herbacianej kawy nie piłam, kawowej herbaty również nie. A w pijaniu obu napojów posiadam spore doświadczenie. Wspomnę tu cichutko o mojej ulubionej Kawiarni, w której jest ponad sto smaków herbat oraz mnogo kaw różnistego aromatu (i rewelacyjne piwo grzane z pomarańczką radośnie pluskającą się w aromatycznej kąpieli, ale o tym ciiii...). Herbaty mają piękne nazwy, jak choćby: "poranny spacer" czy "majowa łąka". Nawet znalazłaby się jakaś "tajemnica kochanków" gdyby dobrze poszukać. Ale herbaty o nazwie "kawowa rozkosz" nie spotkałam. Chyba muszę rozszerzyć moje horyzonty myślowe i otworzyć się na herbaciano-kawowy smak. Wszak jest margaryna o smaku masła, więc inne twory udające coś, czym nie są też mogą istnieć we wszechświecie (a dla mnie tylko na półkach sklepowych)


Wzorek nr 2. SAL u Pelasi. Ten odblask  po środku obrazeczka, to blask fantastyczny bijący z mojego hafciarskiego geniuszu :p

wtorek, 22 stycznia 2013

Walki z igłą, czyli krzyżykowe przygody

Zapomniałam wspomnieć, że obecna, miłościwie nam panująca zima, średnio-dobrze działa na mój mózg, ponieważ częściej niż normalnie podejmuję się różnych dziwnych zobowiązań. Jednym z takich czynów było zapisanie się na SAL u Pelasii. Już dawno banerek wkleiłam z boczku, ale nic o tym nie wspomniałam, wiec nadrabiam zaległości. Najfajniejszą rzeczą w tej zabawie jest to, że nie ma terminu zakończenia. I tak bez stresu macham igłą w wolnej chwili, walcząc głównie z samą sobą, a nie z naglącymi terminami.
We wzorku najbardziej spodobał mi się czarny kontur, zupełnie nie wiem dlaczego, i też zapragnęłam takie coś fajnego mieć. Ale ostatnio, na zdjęciu jednej z SAL-owych koleżanek, zobaczyłam słoneczniki (które u mnie jeszcze niestety, nie istnieją) bez konturków i się chyba złamie... i chyba sobie podkradnę ten pomysł do moich niecnych, kartkowych celów...


Tak wyglądać mają nasze wzorki SAL-owe (obrazek z netu)

 
Mój hafcik bez konturów (dwie pomyłki, ale nie widać...)

Mój hafcik z konturami (o zgrozo-dwie pomyłki zamaskowałam, ale trzecią dowaliłam, że aż w oczy kole! Później przeprawię...)