menu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek z witek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek z witek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Motańce łodygowe przyozdobione

Jakiś czas temu przytachałam z lasu stos gałęzi, głównie brzozowych, i namotałam wianuszki. Długo leżały czekając na moją "chwilę nudy", aż wreszcie dostąpiły "niebywałego dotknięcia moich zdolnych dłoni":) A poważnie, to musiałam coś z nimi zrobić, ponieważ powierzchnia mojego mieszkania jest, niestety, ograniczona, a sterczące z nich patyki zaczęły mi przeszkadzać. To jest moja wizja wieńców bożonarodzeniowych. Miało być czerwono i złoto, i tak właśnie jest. Są bombki, kokardki, szyszki, ciasteczka. Nawet gwiazda betlejemska znalazła swoje miejsce. I czego chcieć więcej? Może tylko tego, że wianki nie pachną lasem, choinką, pierniczkami, pomarańczą i innymi zapachami nieodłącznie kojarzącymi się ze świętami... 
To moje pierwsze twory na wiankach, wiec proszę o wyrozumiałość :)

Wyplecione wianuszki jeszcze bez przybrania.

 Wianuszki przyozdobione.

A'la "Ciasteczkowy potwór". 

A jakże by wyglądały Święta bez uroczej Gwiazdy Betlejemskiej???

Do wianku po prawej przykleiłam kwiaty z liści, które robiłam jesienią. Efekt wyszedł całkiem ciekawy :)

niedziela, 4 listopada 2012

Gałązkowe namotanki

Liście lecą z drzew
Liście lecą z drzew


Pomimo chwilowego (niestety) ocieplenia, już czuć w powietrzu listopadowy chłód. Łyse drzewa smętnie zaglądają w okna. Wszystko oklapło, łącznie z nastrojem. Parę minut uśmiechu słońca to absolutnie zbyt mało, żeby z energią zabrać się za cokolwiek. A już twórcza praca, to doprawdy wyczyn. Lecz ja, pomimo tak wielkich przeciwności losu, wybrałam się wczoraj na łowy. Łupem pało dużo gałązek (czasem mówią na to witki, ale mnie się to źle kojarzy. Tak... biologicznie i historycznie), szczególnie brzozowych, jeszcze trochę ulistnionych. Dziś, w chwilach wielkiej "nudy" rozpoczęłam motanie moich zdobyczy. Jak na moje pierwsze dzieła, nie wyszły złe, chociaż troszeczkę krzywe. Na początku budowa koła szła opornie. Przy trzecim już wiedziałam co i jak ze sobą składać. A po piątym rwałam się do robienia następnych kółeczek. Niestety, zbiory okazały się jednak zbyt małe. Ale nic straconego, jeszcze nie wszystkie soki w brzozach zamarły! A tymczasem plecionki nabierają kształtu i czekają na mój następny okres "nudy", aby nabrać wyglądu wianków bożonarodzeniowych.

Leca liście z drzew. Jeszcze... 

Moje cudeńka namotane z gałęzi. Oczywiście, że nocne zdjęcie, dlatego takie niewyraźne...