menu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrazki ze szmatek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrazki ze szmatek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 grudnia 2013

Straszna historia nr 009

Bardzo daleko, w gęstym lesie,
Gdzie echo wybitnie daleko niesie,
Pośród wielu iglastych drzew,
Rósł jeden mały liściasty krzew.
Nie widział często słoneczka,
Nie docierała do niego rzeczka,
Nie było w pobliżu żadnych atrakcji,
Więc krzew czasem doznawał frustracji.
Stał w cieniu w zimie i w lecie,
Nic nie wiedział o wielkim świecie.
Myślał, że jest niepowtarzalny
Lecz dla nas wydawałby się banalny.
Jednak coś się zmieniło razu pewnego,
Zobaczył nagle człeka dziwnego.
Nie miał złych przeczuć żadnych,
Więc człek ten wydał mu się... ładny.
Na jego ramieniu coś się błyszczało,
Jakby słoneczko wesołe się śmiało,
Radosny promień rozbłyskał w oku,
I rozświetlał głębie mroku.
Człek spojrzał na krzew radosny,
Który przybrał barwy wiosny.
Zamachnął się przedmiotem błyszczącym
Aż krzew... uległ siłą tnącym...


Las w wersji dla "lubiących naturę inaczej" :p

Opadłe listki wśród świeć (jeszcze bez blasku, ale już niedługo... :)

czwartek, 16 maja 2013

Dżem czy marmolada?

Ponieważ zostałam szczęśliwą posiadaczką przepięknych tkanin (czyt. poprzedni post), postanowiłam stworzyć z nich coś PIĘKNEGO. A że czasem wychodzi mi jak zwykle, a nie tak jak bym chciała, wzięłam się do tego zadania "od przodu". Znalazłam kilka blogów z pięknymi wzorkami, które odpowiadają moim gustom. Grzecznie zapytałam Shape-moth, czy mogę podkraść ich gotowca. I w ten oto sposób stałam się dumną posiadaczką... słoiczka dżemu. Na moje oko był najmniej skomplikowany spośród dostępnych wzorów. Oczywiście jest to pierwsza próba przed stworzeniem mojej nowej, pięknej, cudownej, zachwycającej i gustownej poduszki :) i oczywiście na tejże poduszce nie będzie dżemu. Bo jak tu spać mając dżemowe myśli?
Po(tworka) uszyłam z resztek materiałów. Teraz dopiero widzę, że nie najszczęśliwiej je dobrałam  ale następny wyjedzie lepiej :) A słoik, cóż, może moja Mama go przygarnie i uszyje z niego torbę na zakupy. Wszak może nosić go od swojej strony...


 Tak słoik prezentuje się w całości.

Rzut oka na górę słoiczka. Tu powinnam dobrać inny materiał, ponieważ ten się zlewa z tłem :(


Z technicznych obserwacji: Szablon wydrukowałam zbyt mały i pół dnia go ręcznie powiększałam, zanim nie "poszłam po rozum do głowy". Rozrysowałam na papierze śniadaniowym elementy, naddatki dodawałam już na materiale. A czasowo wyszło mi: cięcie tkaniny - obejrzany jeden film, szycie - ok. jednej godziny. Dwa prucia to nie dużo jak na pierwszy raz. No i nie obyło się bez prasowania pomiędzy zszywaniem niektórych elementów. Efekt zadowalający :)

wtorek, 19 marca 2013

Straszna historia nr 001

Daleko daleko,
chyba ze rzeką,
w krzywym domeczku,
ale bez ganeczku,
mieszała pewna dziwaczka,
taka trochę nieboraczka,
taka co to w dzień spała,
a nocami po łąkach biegała,
czasem czegoś szukała,
ale jak znalazła, już tego nie chciała.
Więc to dziewczę szalone,
zapragnęło mieć koronę,
najlepiej błyszczącą,
w oczy się rzucającą,
żeby wszyscy na nią patrzyli
i żeby wszyscy jej zazdrościli.
Ale chociaż już złotą aureolę miała,
to spojrzeń ludzkich nie przyciągała.
Pomyślała, że może jest za mała,
więc idąc podskakiwała.
Biegła przez pola i łąki,
a nad nią śpiewały skowronki.
Nagle krok zmyliła!!!
jedną nogę drugiej podstawiła!!!
"orła" wywinęła!!!
i w stawie zaginęła...
Lecz nie na długo, bo przyszedł rybak młody
i wyciągnął ją z mętnej wody.
A że pięknie błyszczała,
pomyślał "ojej, jaka rybka mała".
I wpuścił biedaczkę do słoja baniastego,
bogato w zieleń urządzonego.
Teraz nieboraczka pływa dzień cały
i myśli, że świat jest jednak wspaniały!!!

 Tu dom, w którym kiedyś Nieboraczka mieszkała.

Tu się wśród innych rybek kąpała.

A tu przytulny kąt na "starość" dostała...
A wszystko to moje (po)twory uszyte przy pomocy mojej cudownej maszyny do szycia z przeróżnych materiałowych resztek. Te wprost przeeecudnej urody "Obrazki" poszły na wystawę rękodzieła :)

poniedziałek, 10 września 2012

Moje niby-obrazy


Dzisiaj znów słońce stoczyło zwycięską walkę z chmurami, ogrzewając wszystko swoimi promieniami... taaaa... poezja w moim wykonaniu nie wyszłaby z podziemi. Ba, nawet najmniej uzdolniony, przyćmiony trunkami wyskokowymi bard nie zechciałby jej zanucić. Ale wesołe słońce nastraja mnie zawsze pozytywnie.  Więc pełna werwy i zapału zabrałam się do porządków wśród moich zdjęć. Robię ich tysiące. Potem zgrywam, przegrywam, przeklejam z folderu do folderu... po prostu robię więcej zamieszania niż powinnam. Ale dzięki temu czasem wyciągam różne smakowite kąski. I po tak przydługim wstępie dochodzę do sedna. Należę do koła plastyków amatorów. Z racji członkostwa w nim, czasem muszę wyjąć mój „och jakże niebywale wielki talent plastyczny ” z szuflady. Często jest on tak zakurzony, że nawet najwytrwalsze szorowanie nie pomaga. A czasem wyskakuje rześki, rwący się do działania, spragniony wolności i Tworzenia (właśnie przez duże "T"). Jakiś czas temu wywlokłam mój „talencik” na światło dzienne i popełniłam moje niby-obrazki. Z założenia miały być "ach jakże wspaniałe"! Wyszły takie (yyyy... hmmm... jakby to powiedzieć, yyyyy... trochę takie jakby... yyy... badziewne? ale to moje twory-potwory, a na swoje dzieci nigdy żadna matka nie powie, że są trochę niezupełnie jakby... yyy... udane? wiec przyjmijmy że są...) oryginalne. W zamyśle była seria widoczków z kilku krajów Europy. Wyszły ino trzy. Wszystkie zrobione ze szmatek przyklejanych na płytę pilśniową. Kiedyś je oprawię i może sprezentuję komuś, licząc na to, że się zachwyci i nie wyrzuci... Może kiedyś dokończę serię, bardziej się starając dosięgnąć IDEAŁU...
Aha, potwory były na wystawie i nawet się podobały... 
Przepraszam za jakość zdjęć, ale kiedyś je podczyszczę i wstawię w wersji bardziej estetycznej.



Seria szmatkowa z jeszcze nie zaschniętym klejem





Sciągnięte ze strony mdk-u myszkowskiego, gdzie odbywała się wystawa
i link do tejże strony: