Pierwszy prawdziwie wiosenny weekend. Kalosze na nogi, kije w dłoń i heja na łąki, do lasu, łapać słońce i wiatr w płuca. Nie obyło się bez odrobiny deszczu. Ale po tak długiej zimie nie straszne ni zimne krople, ni porywisty wiatr. A widok pierwszej prawdziwej tęczy jeszcze osłodził spacer. Naładowana optymistycznymi myślami, postanowiłam przynieść troszkę tęczy do domu. Wiec bibułka w dłonie, rachu-ciachu nożyczkami i moje własne kolorowe cudeńko gotowe :)
Tęcza w moim domu. No dobra, podróba tęczy, ale kolory są jak trzeba :)
Tęcza zawsze gdzieś się zaczyna i gdzieś się kończy. Czasem wchodzi do czyjegoś domu i wtedy na pewno świat wydaje się wspaniały :)
Podbiał, pierwszy kwiatek po wygranej bohatersko walce ze wszechogarniającym nas śniegiem!
Warta w świetle walczącego z chmurami zachodzącego słońca.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tęcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tęcza. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
sobota, 20 października 2012
Może nad morze...
Morze, nasze morze... tam taratam tam tam tam...
Za oknem już na dobre rozpanoszyła się jesień. Słońce coraz bardziej kapryśne. Smutek chowa się w długich cieniach rzucanych przez sprzęty wszelaki. A akumulatorki energetyczne ledwie ciągną ostatkiem sił. Po prostu usiąść i załamywać ręce. I co w takiej sytuacji najlepiej zrobić? Trzeba sobie poprawić żywot. Ja, w poszukiwaniu sił witalnych, skierowałam swe kroki na północ. W prostej linii, tzn. na ile nasze drogi pozwoliły utrzymać linię prostą, wylądowałam w Darłówku. Nie będę przytaczała ochów i achów, piania pełnego zachwytu i innych wyrazów zadowolenia. Mogę stwierdzić, że było warto nie przespać nocy w zamian za wspomnienia. Wróciłam szczęśliwsza i teraz nawet zima mi nie straszna. Przynajmniej do najbliższego przymrozku...
Droga wiodła nas przez piękne tunele z drzew. Tajemne korytarze, mieniące się barwami jesieni, zachęcały do rozglądania się na boki
A czasem, z tego rozglądania, obraz się rozmywał jak po...
A morze miało różne nastroje. Raz było smutne i niespokojne.
A czasem romantyczne...
Najczęściej jednak łaskawe...
Pełne życia, w różnych tego słowa znaczeniach.
Niebo również miało swoje życie i to całkiem interesujące. Raz uszczęśliwiło nas tęczą, a kilka razy zaciekawiło głośnym gęgotem.
Czasem nie tylko morska woda nas zaskakiwała. Fontanna, której ulewa się ponad brzegami, a wygląda jakby przeciekała :)
Oczywiście MY na plaży podczas kąpieli słonecznych ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)