Tak właśnie objawia się mój "słomiany zapał". Inna opcja to taka, że złośliwy LEŃ zamieszkał w moim domu i cały czas wyszukuje mi inne zajęcia, nie pozwalając wywiązywać się z podjętych zobowiązań. A chodzi tu o SAL u Diany, piękny samplerek, który porzuciłam prawie przy finiszu. Ale oto nastał pewien czwartek, kiedy w mojej przepełnionej informacjami łepetynie zakołatała myśl: "czwartek... hmmm..." Wyciągnęłam z koszyka wzorek, pomachałam igiełka i właśnie prezentuję efekty przeproszenia się z różyczkami. Jeszcze sporo krzyżyków brakuje, ale w wolnej chwili, powolutku, zakończę obrazeczek :))
Tak prezentuje się całość w tej chwili
Zbliżenie tego co wykrzyżykowałam ostatnio...
- strona główna
- rękodzieło
- kwiaty
- podróże małe i duże...
- o mnie i różne takie (nie)przemyślenia
menu
czwartek, 5 września 2013
Niespotykanie spokojny domek...
Już wrzesień, czas zebrać owoce w sadzie. a jak ktoś nie ma sadu? To sobie owocki wyszywa z koralików :))
Następny obrazeczek na SAL u Hanulka. Sporo kolorków pozmieniałam, przecież mój domek musi mieć czerwony dach. Granatowe tło do literek wyszło przypadkiem. Zamiast guziczków przyszyłam koraliki.
Następny obrazeczek na SAL u Hanulka. Sporo kolorków pozmieniałam, przecież mój domek musi mieć czerwony dach. Granatowe tło do literek wyszło przypadkiem. Zamiast guziczków przyszyłam koraliki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)